Paulini Wrocław

Potrzebujesz Matki Bożej

Potrzebujesz Matki Bożej

 
Kardynał Hlond, przed laty, powiedział tuż przed śmiercią: Zwycięstwo, gdy przyjdzie - mówił zamierającymi wargami - będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. Nie kto inny, tylko Ona to sprawi, że Naród będzie żył w łasce, że uratujemy życie, nierozerwalność małżeństwa, godność kobiety, świętość rodzin, wiarę dzieci.
 
Potrzebujemy Matki Bożej!

Potrzebujemy Jej i nie wstydzimy się tego. Potrze­bujemy Jej, jak płuca potrzebują powietrza, serce - krwi i miłości, stopy - oparcia, oczy - światła, usta - pokarmu. Jak dziecko jeszcze nienarodzone potrzebuje matki, nie może istnieć i żyć bez niej i poza nią.
 
Potrzebujemy Jej! Żyć bez Niej nie możemy! Potrzebujemy Jej, jak potrzebo­wał Jej Syn Boży. Potrzebujemy Matki Bożej. Przecież nawet Bóg Jej potrzebował!
 
Zaczęliśmy od Niej. I Bóg od Niej zaczął. Nie możemy się bez Niej obejść. Bóg także nie chciał się bez Niej obejść. Szukamy u Niej ratunku i pomocy. Ona najpierw samemu Bogu była pomocą. W swej Maryjnej pobożności, w swych tęsknotach i po­trzebach naśladujemy tylko nieudolnie Chrystusa, Syna Maryi.
 
Potrzebna była Bogu Maryja! Jej zgoda i Jej niepokalane ciało, dla wy­pełnienia Jego odwiecznych zamiarów i naprawienia dzieła popsutego przez grzech. Odkupienie świata zaczął Bóg od Maryi. Bóg posłał Anioła Gabriela do miasta Dawidowego, do Dziewicy… (Łk 1,26). A potem czekał na Jej odpowiedź... Wiemy już, jakiej odpowiedzi doczekał się Bóg w Nazarecie: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego.
Syn Boży potrzebował Maryi, aby stać się Człowiekiem i dokonać dzieła Odkupienia, jak pięknie śpiewamy w pieśni ludowej: Witaj Jezu, Synu Maryi.
 
Potrzebował Matki... Potrzebne Mu było ciało, wszak miał dopełnić Ofiary! Skąd je weźmie? Tyś mi utworzył ciało... I rzekłem: Oto idę, Ojcze, abym pełnił wolę Twoją. To Ona dała Mu niepokalane Ciało, które poniósł Ojcu na Krzyż i na ołtarze świata. To Ona dała Mu krew do kalwaryjskiej Ofiary i do kielichów mszal­nych.
 
Potrzebował przez całe życie pomocy i posługi tej Pomocnicy i Służebnicy swo­jej: potrzebował w drodze do Elżbiety, aby nawiedzić Jana; w betlejemskiej stajni, aby się dać pasterzom; w świątyni jerozolimskiej, aby się oddać Ojcu; w domu nazaretańskim, aby żyć i wzrastać w mądrości i w latach, w łasce u Boga i u ludzi (Łk 2,52).
 
Potrzebował Towarzyszki swej drogi i swego posłannictwa w publicznej dzia­łalności i objawieniu swej chwały ludziom... Była tam Matka Jezusowa. Zaproszono też na gody i Jezusa... i okazał chwałę swoją... (J 2,1 -11).
Ale nade wszystko potrzebował Jej na drodze kalwaryjskiej i pod krzyżem. A pod krzyżem Jezusowym stała Matka Jego (J 19,25). Stała Mu się prawdziwą Współodkupicielką w dziele Odkupienia.
 
Potrzebował wreszcie Chrystus Maryi po swej śmierci. Potrzebował Jej nieza­chwianej wiary w swoje Zmartwychwstanie, Jej spokojnego trwania i czuwania przy grobie. Gdy spoczywał w grobie w Wielką Sobotę, Ona jedna czuwała - spokojna. Bo Ona jedna wiedziała, że oto dokonało się Odkupienie i trze­ciego dnia zmartwychwstanie, a Królestwu Jego nie będzie końca. Potrzebna była Chrystusowi ta Jej wiedza i ta Jej wiara, i ten Jej bezgraniczny spokój.
 
Gdy wstępował do nieba, potrzebna Mu była świadomość, że na ziemi została Matka, która opiekować się będzie Jego, młodym Kościołem. A potem wziął Ją z cia­łem i duszą do nieba, aby była po Jego prawicy na wieki. Potrzebna Mu jest i tam. Chce z Nią królować i przez Nią sprawować swe rządy nad światem.
 
Pierwszym Czcicielem Maryi, który w doskonały sposób oddał cześć swej Mat­ce, był więc Jezus Chrystus.
W Kanie widzimy, jak bardzo Maryja koncentruje się na Jezusie. Maryja zawsze prowadzi do Syna. Co­kolwiek Wam rozkaże, czyńcie - powiedziała w Kanie. I w naszym obecnym życiu uwagę naszą zawsze skierowuje do Chrystusa. Dzięki Niej dobrze Go widzimy.

Kościół potrzebuje Maryi!

Kościół święty zawsze potrzebował Maryi i zawsze będzie Jej potrzebował. Pięk­nie pisze o tym jeden z Ojców Kościoła: Na drzewie krzyża, z otwartego boku dru­giego Adama, wyszła Matka ludzi – Święta Matka Kościoła.
 
Kościół potrzebował Jej w latach swego niemowlęctwa, jak potrzebował Jej kie­dyś Jezus. Toteż pozostała na ziemi po Wniebowstąpieniu Syna, czuwając nad wie­kiem dziecięcym Kościoła i pierwszymi jego krokami apostolskimi.
 
Dzieje Kościoła są pełne Maryi. Maryja jest Kościołowi Matką, Pomocnicą, Służebnicą, Towarzyszką drogi i Pośred­niczką każdej łaski. Opiekuje się Kościołem w każdej duszy ludzkiej. Rodzi nadal Chrystusa w duszach, karmi go, ochrania.
 
Kościół zatem jest maryjny, bo cała Trójca Święta jest maryjna. I maryjnym musi być każdy członek Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa, jeśli chce być żywym członkiem, a nie umarłym.

Naród Polski potrzebuje Matki Bożej!

I Naród polski od początku był maryjny, a przez to bardziej Chrystusowy.
Miłość i cześć do Matki Bożej, oddanie się Jej, uciekanie się do Niej, to cecha Polaków najbardziej Chrystusowa. Naśladujemy Chrystusa w Jego najgłębszym, najserdeczniejszym związ­ku, jaki Go łączył na ziemi: w więzi z Maryją, w stosunku synowskim do Matki.
 
Jako Naród mamy wiele cech dziecięcych. Temperament, psychika, a nawet wady narodowe Polaków, są dziecięce: pogoda, dobroć, dobroduszność, gościnność, radość, dowcip - ale i lekkomyślność, brak odpowiedzialności, brak wytrwałości, zapał sło­miany, brak konsekwencji. To są wszystko cechy dziecka. Wady nasze mogłyby być groźne, gdybyśmy nie mieli instynktu dziecięcego - ucieczki do Matki.
 
Dlatego musimy być więcej maryjni, głębiej maryjni, dojrzalej maryjni. Nie wolno umniejszać naszego kultu maryjnego, należy go tylko poprawić, pogłębić i ożywić, to znaczy - uczynić życiem. Jest on najbardziej twórczą potęgą duszy polskiej. Z tą potęgą musimy się liczyć, nie omijać jej, ale dostrzec, pochwycić, dobrze ustawić, pogłębić i wykorzy­stać dla dobra Kościoła i Narodu.

Sługa Boży ks. Stefan Wyszyński