Paulini Wrocław

Módl się sercem

Módl się sercem

Dobrze modlić się, to też dużo modlić się. Kto mało się modli, ten źle się modli. Nie ma świętych na ziemi.
Najlepszą modlitwą jest modlitwa serca. Wielu to słyszy, ale zbyt niewielu wie na czym ona polega. Modlitwa serca to dosłownie modlitwa sercem.

Jest takie miejsce na końcu fizycznego serca, które jest sercem duchowym. Ma (wydaje się, iż ma) kształt jakby leja sięgającego do nieskończoności. Tam mieszka Bóg, o ile człowiek jest w stanie Łaski Uświęcającej. W innym razie (w przypadku grzechu ciężkiego) tworzy się nieprzekraczalna bariera między człowiekiem a Bogiem. Bariera, której już Łaska nie przenika.

Dostać się tam na modlitwie, to trudna sztuka, ale i szkoła, która jednak może wydać niezwykłe owoce.
Trudna to szkoła, ale możliwa do ukończenia na etapach umożliwiających poznanie natychmiastowej odpowiedzi Boga. Jedynie taka modlitwa jest istotnie dobra, ponieważ na niej dusza i duch łączy się bezpośrednio z Bogiem i w tym momencie wszyscy pośrednicy stają się zbędni. Wewnętrzna Boża moc wypływa z wnętrza człowieka i rozlewa się na zewnątrz. Wszyscy mogą mieć w niej udział.

Jednak nie zawsze człowiek jest zdolny do takiej modlitwy, nawet, gdy już ją pozna. Poznanie oznacza jakby wewnętrzną świadomość Bożego dotknięcia na gruncie duchowym a także psychicznym i fizycznym. Stąd konieczność pośrednictwa, szczególnie Matki Bożej, świętych i łaski pomocnicze. Te łaski spływają z zewnątrz i niejako przygotowują i uzdalniają do modlitwy. Gdy chodzi o formę, to zawsze wspaniały jest różaniec.

Na tym pierwszym etapie modlitwa wydaje się nie sięgać Źródła, ujawniają się ukryte, nieraz zadawnione skłonności grzechowe, skutki grzechu pierworodnego i zwielokrotnione ataki Szatana, który nie chce dopuścić do jakiegokolwiek kontaktu z Bogiem.

Rozpoczyna się duchowa walka. Trzeba prosić Ducha Świętego, aby zstąpił w mocy pięćdziesiątnicy. On może to uczynić i jeżeli zechce widząc dobrą wolę, szczere pragnienie i żywą wiarę robi to, zstępując w małej pięćdziesiątnicy, w całkiem namacalny sposób. Jedynie On i w tej mocy może zapewnić sukces. Z początku nie potrafimy się modlić a nasze modlitwy mimo wysiłków nie dochodzą do Boga.

Rz 26-28 Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru.(…)
Rano budząc się, odczuwa się dobroczynne skutki modlitwy, chociaż człowiek przespał całą noc.

To na tyle, aczkolwiek o modlitwie nigdy za wiele, bo to do zbawienia klucz. Kto modli się, zbawia siebie i innych, kto zaś się nie modli ten się potępia. Czytanie Pisma też jest modlitwą, ale nic nie zastąpi tej modlitwy serca. W tym stanie wzbudzenia nawet krótki akt strzelisty ma niezwykłą moc.